Obsługiwane przez usługę Blogger.

Zadania szachowe: najciekawsze, najsłynniejsze, naj... (IV)


 Źródło: flemingsbond.com

 

Wielcy mistrzowie szachowi, w ramach odskoczni od intensywnych i czasochłonnych "treningów" oraz gry turniejowej, również próbowali swoich sił jako twórcy zadań szachowych różnego typu. Takie postacie świata szachowego jak Adolf Anderssen, Wilhelm Steinitz, Emanuel Lasker, Jose Raul Capablanca czy Max Euwe, by tylko wymienić kilku z nich, poświęcali się nie tylko żmudnej, analitycznej pracy przy szachownicy, ale też starali się poznać artystyczną część szachów, do jakiej można zaliczyć problemistykę.

 

Chciałbym zaprezentować dwa krótkie zadania; ich poziom trudności raczej nie powinien odstraszać i sądzę, że początkujący szachiści również poczują frajdę, rozwiązując oba zadania.

 

Autorem pierwszego z przedstawionych niżej zadań jest legendarny amerykański szachista doby XIX wieku Paul Morphy. Kto interesuje się szachami już od dłuższego czasu, to z pewnością miał już okazję spotkać się z tą postacią. Morphy łączył w swojej grze efektywność z efektownością i oba te składniki można też znaleźć w poniższej pozycji. Fama głosi, że Amerykanin ułożył to zadanie jeszcze w wieku dziecięcym, mając zaledwie 10 lat. Cóż, w każdej plotce jest ziarno prawdy - jeśli weźmiemy pod uwagę, że Amerykanin jest uznawany za szachowego geniusza, to nie zdziwiłbym się gdyby to była prawda.


Pierwszy rzut oka na pozycję i można stwierdzić, że gdyby czarny goniec nie stał na polu b8, to białe mogłyby zamatować z łatwością, wykonując ruch wieżą na pole a7. Nasuwa się pytanie - czy białe mają możliwość sprowokowania czarnych do wykonania posunięcia swoim gońcem? Czarne mogą też wykonać ruch swoim pionem z pola a7, np. a7-a6 i w takim wypadku białe nie mogłyby tak szybko zamatować. Ta pobieżna analiza pozwala nam nakreślić zarys planu - ograniczyć czarnym możliwość ruchu pionem a7 i jednocześnie wymusić na nich ruch gońcem. 

 

Białe do realizacji tego planu wykorzystują do tego pewien "trik", jego znalezienie zostawiam już czytelnikom:


BIAŁE ZACZYNAJĄ I MATUJĄ W SWOIM  DRUGIM POSUNIĘCIU 


PAUL MORPHY, 1856 r.

 



Autorem drugiego zadania z tego posta jest czwarty mistrz świata w szachach Aleksander Alechin. Ten wielki szachista słynął ze swojego "szóstego zmysłu taktycznego", dzięki któremu sięgnął po najwyższe trofeum w szachach. Akurat poniższa pozycja nie wymaga bardzo głębokiego liczenia wariantów, ale może lekko dać w kość, jeśli się nie zna motywu przewodniego.

 

Białe mogą wygrać w tej pozycji na wiele różnych sposobów, ale cały myk tego zadania polega na jak najszybszym osiągnięciu wygranej - w tym przypadku w trzecim ruchu białe wykonują posunięcie matujące.

 

BIAŁE ZACZYNAJĄ I MATUJĄ W SWOIM TRZECIM POSUNIĘCIU


ALEKSANDER ALECHIN, 1925 r.

 


 

Łamigłówki szachowe (V)

 

Źródło: chess24.com

 

Dziś prezentuję krótką i zdawałoby się nieskomplikowaną łamigłówkę szachową. Niemniej, jak ktoś mądry kiedyś powiedział, geniusz tkwi w prostocie. W moim przypadku musiało minąć troszkę czasu żebym w ogóle się zorientował, o co chodzi w tym zadanku. Samo polecenie jest również dość "nietypowe" i raczej mąci bardziej w głowach, niż pomaga naprowadzić na właściwy trop.

 

Wskazówką niech będzie fakt, że trzeba mieć spostrzegawcze oko, by wychwycić pewien niuans, tkwiący w tej pozycji.

 

 MAT W 0 (słownie: ZERO) POSUNIĘCIACH

 


 

Bobby Fischer i porady dla początkujących

 


Bobby Fischer pod koniec lat sześćdziesiątych, już jako czołowy szachista świata, prowadził niewielki dział szachowy w amerykańskim miesięczniku Boys Life. Jak można wyczytać w internecie i jak też tytuł gazety częściowo sugeruje, główną grupą docelową tego czasopisma byli chłopcy w wieku 6-18 lat. Treści, zawarte na łamach tej gazety, miały na celu dostarczać rozrywki, krzewić pozytywne wzorce i  wartości oraz rozbudzić różnorakie pasje u młodych czytelników. 


Na przestrzeni lat 1966 -1969 Fischer pomagał w realizacji tej, jakby nie patrzeć, szlachetnej misji, dzieląc się swoją wiedzą i radami w kąciku szachowym. Formuła tego działu szachowego była dość elastyczna, zarówno jeśli chodzi o systematyczność jego prowadzenia - amerykańskiemu arcymistrzowi zdarzały się okresy przestoju, kiedy przez kilka miesięcy nie publikował nic, jak również w kwestii jego zawartości. 

 

Amerykański szachista odpowiadał na pytania czytelników, bez znaczenia czy treść tych pytań wskazywała na to, że ich autorem jest początkujący czy zaawansowany szachista, analizował też swoje partie, wybrane partie innych szachistów oraz, od czasu do czasu, nadesłane partie czytelników, dorzucał też często zadania szachowe do rozwiązania (maty w dwóch, trzech posunięciach, maty pomocnicze, kombinacje). Bywało też, że można było wygrać nagrody za szybkie nadesłanie prawidłowych rozwiązań zadań, przykładowo zdjęcie Fischera  z jego autografem.


Poniżej, pod grafiką, zamieszczam artykuł Fischera kierowany głównie do młodych osób, zaczynających swoją przygodę z grą królewską, choć niewykluczone, że również bardziej zaawansowani szachiści wyniosą z jego lektury nową wiedzę.



Tak wyglądała przykładowa czołówka działu szachowego, redagowanego przez Fischera

Źródło: czasopismo Boys Life, nr 04/1968 

 

Jeden z naszych czytelników napisał do mnie z prośbą o udzielenie rad, jak grać w szachy aby zwyciężać. Powołam się zatem na moje doświadczenie i podzielę się z nim oraz ze wszystkimi czytelnikami, kilkoma pożytecznymi, w mojej ocenie, wskazówkami:

 

1. SKONCENTRUJ SIĘ

 

Szachy wymagają całkowitej koncentracji. Przykładowo, kiedy rozgrywam partię, staram się utrzymać mój umysł całkowicie na toczącej się grze. Zawsze staram się dać z siebie wszystko - to znaczy, że chcę wygrywać. W przypadku przegranej nikt nie jest zainteresowany wymówkami. Wiele osób, grających w szachy, korzysta jedynie z niewielkiego fragmentu swoich możliwości umysłowych, podczas gdy reszta ich umysłu skupia się na innych rzeczach, wędrując po manowcach. 

 

2. MYŚL DO PRZODU

 

Nie ulegaj pierwszym impulsom kiedy przychodzi do wykonywania posunięć. Staraj się myśleć perspektywicznie, wizualizować jak twój przeciwnik może odpowiedzieć. Pamiętaj o zasadzie dotknięta idzie - jest to niezmiernie ważne dla twojego rozwoju szachowego. W przypadku gdy dotkniesz jakiejś figury, musisz wykonać nią ruch; więc jeśli czujesz, że brakuje ci samokontroli i dyscypliny, możesz wypróbować trik z siedzeniem na swoich dłoniach - stosował go były mistrz świata Wasilij Smysłow. Poniżej przedstawiam jeden z typowych błędów tego gatunku:

1. e4 c5 2. d4 cxd4 3. Sf3 - białe chwilowo tymczasowo piona w zamian za możliwość szybszego rozwoju i wprowadzenia figury do akcji
3...e5


Grający białymi może być teraz przekonany, że czarne zagrały niedokładnie (blunder) i oddały piona z kolumny e za darmo, więc łapią przynętę i grają 4. Sxe5 
ale jeśli spojrzymy dokładniej to widzimy, że to białe popełniły duży błąd: 4...Ha5+ z następnym Hxe5 i białe są praktycznie "skończone". Białe mogły z łatwością uniknąć tej pułapki, gdyby tylko "pomyślały do przodu".


3. ANALIZUJ

 

Studiuj partie mistrzów w książkach i czasopismach szachowych.  Połącz swoją analityczną pracę z grą praktyczną przeciwko silniejszym przeciwnikom. Dysponując młodym, świeżym (w znaczeniu chłonnym, łatwo łapiącym wiedzę - przyp. red.) umysłem powinieneś w ten sposób w niedługim czasie łatwo pokonywać starszych. Oczywiście poświęcaj szachom tak dużo czasu, ile jesteś w stanie sobie wygospodarować.


4. UCZ SIĘ NA BŁĘDACH

 Zapisuj swoje poważne partie (turniejowe, meczowe - przyp. red.), korzystając z szachowej notacji algebraicznej bądź notacji opisowej. W ten sposób możesz w późniejszym czasie prześledzić przebieg danej partii szachowej i znaleźć momenty, w których popełniłeś błędy, jeśli nie jesteś ich jeszcze świadomy w momencie gry. Dzięki temu zmniejszasz prawdopodobieństwo, że przegrasz kolejną partię w ten sam sposób, co poprzednie rozgrywki. Były szachowy czempion globu z Kuby Jose Raul Capablanca powiedział kiedyś, że od pewnego momentu lubił przegrywać bardziej niż wygrywać, ponieważ więcej uczył się ze swoich przegranych niż wygranych partii ! (Fischer trochę sparafrazował cytat Kubańczyka, który brzmi w oryginale - You may learn much more from a game you lose than from a game you win. You will have to lose hundreds of games before becoming a good player, przyp. red.)

Max Weiss - geniusz nieznany (I)


 

Max (Miksa) Weiss - jeden z nielicznych zachowanych portretów tego szachisty

Źródło: de.chessbase.com

 

Przygodę z szachami Austriak rozpoczął w wieku około dwunastu lat - w tym czasie nauczył się zasad gry. Trzeba przyznać, że zestawiając to z dzisiejszymi realiami jest to dość późno na naukę, jeśli myśli się poważnie o osiąganiu sukcesów turniejowych. Dawniej nie stanowiło to jednak większej przeszkody, bywały i przypadki, gdy 16-latkowie uczyli się podstaw gry królewskiej i stawali się wybitnymi szachistami (np. Harry Pillsbury)

 

Weiss studiował matematykę oraz fizykę w Wiedniu - można przyjąć, że jego predyspozycje do ścisłych przedmiotów pomogły mu w rozwoju umiejętności szachowych, a trzeba przyznać, że w grze królewskiej czynił szybkie postępy. W wieku 23 lat wziął udział w krajowym turnieju szachowym, rozgrywanym w austriackiej miejscowości Graz, z udziałem czołowych szachistów austriackich. Turniej ten wygrał.

 

Max Weiss, w odróżnieniu od "romantyków szachowych", grających najczęściej gambitowo, w myśl zasady najlepszą obroną jest atak, prezentował raczej ostrożne, bezpieczne podejście do rozgrywania partii szachowych; bez zbędnego ryzyka i fajerwerków szachowych, ale za to z solidnością i dobrą defensywą. W nomenklaturze szachowej przyjęło się nazywać styl gry, oparty na powyższych założeniach, jako tzw. szkołę wiedeńską.  W późniejszych latach taką charakterystykę gry przejął i prawie że do perfekcji opanował jego rodak Carl Schlechter - Weiss stanowił zatem pewnego rodzaju inspirację dla młodszego szachisty.


Przeskakując nieco w przyszłość, największym sukcesem Weissa było zwycięstwo w, iście maratońskim, turnieju szachowym, rozgrywanym w ramach Szóstego Amerykańskiego Kongresu Szachowego w Nowym Jorku w 1889 roku. Od marca do maja, na przestrzeni ponad dwóch miesięcy, najlepsi szachiści świata rywalizowali o prawo do gry o "szachowy tron" z ówczesnym czempionem Wilhelmem Steinitzem - zwycięzca turnieju miał zyskać prawo do uczestnictwa w meczu o szachowe mistrzostwo świata.


Paradoksalnie po tym życiowym sukcesie Austriak wycofał się z turniejowej gry szachowej i zakończył karierę międzynarodowego szachisty.  Co prawda dalej uczestniczył aktywnie w życiu społeczności szachowej w Wiedniu i generalnie w całej Austrii - sporadycznie brał jeszcze udział w krajowych turniejach, bywał też stałym bywalcem wiedeńskich kawiarenek szachowych, ale już w poważnych zawodach międzynarodowych nie wziął udziału. Szachy z pewnością dużo utraciły na decyzji Weissa, można tylko gdybać jakie osiągnięcia przypadłyby jeszcze w udziale tego szachisty, gdyby kontynuował swoją karierę zawodniczą.


Poniżej wrzucam jedną z ciekawszych partii Weissa, rozegraną w ramach turnieju nowojorskiego w 1889 roku. Jego rywalem w tej rozgrywce był Joseph Henry Blackburne, brytyjski mistrz szachowy, zaliczający się ówcześnie do ścisłej światowej czołówki. Austriak wykazał się w tej partii chirurgiczną precyzją w rozgrywaniu końcówki, wykorzystując niedokładności przeciwnika.  

Komentarzy do tej partii udzielił Wilhelm Steinitz: 

 

JOSEPH HENRY BLACKBURNE - MAX WEISS, NOWY JORK 1 KWIETNIA 1889 ROKU

 

1.e4 e5 2.Nf3 Nc6 3.Bb5 Nf6 4.d4 exd4 5.O-O Be7 6.Re1 ?!

 

Steinitz: "Odejście od standardowego przebiegu gry w tym wariancie, który, podobnie jak inne odgałęzienia, pozwala białym uzyskać nie więcej niż tylko równą grę."


POZYCJA PO SZÓSTYM RUCHU BIAŁYCH

 

6...O-O 7.Nxd4 Nxd4 8.Qxd4 d5 9.exd5 Nxd5 10.Bc4 ?
 

Steinitz: "To nie jest dobry plan, wprowadzenie do gry nowej figury, np. Sc3, było znacznie lepsze."

 


POZYCJA PO DZIESIĄTYM RUCHU BIAŁYCH

 

10... Be6 11.Bxd5 Bxd5 12.Nc3 Be6 13.Qe4 c6 14.Bf4 Re8 15.Rad1 Qb6 
16.Na4 Qb4 17.Qxb4

 

Steinitz: "Wymiana hetmanów stawia białe w gorszej pozycji ze względu na groźną parę gońców u czarnych oraz ze względu na "słabe" piony ze skrzydła hetmańskiego u białych. Znacznie lepsza kontynuacją dla białych było: 17. Wd4 Hb5 18. Ge5 Gd5 19. Sc3 Gxe4 20. Sxb5"

 


POZYCJA PO SIEDEMNASTYM RUCHU BIAŁYCH

 

17... Bxb4 18.Re4 Bg4 19.Rxe8+ Rxe8 20.f3 Bf5 21.c3 Be7 22.b3 b5 23.Nb2 Bf6 
24.Bd2 Rd8 25.b4 h5 26.Be1 Rxd1 27.Nxd1 Bc2 28.Ne3 Bb1 29.a3 Kf8 
30.Kf2 Bd3 31.g3 Ke7 32.f4?

 

Steinitz: "Decydująca przyczyna przegranej białych - białe powinny możliwie długo unikać ruchu pionem f, który strzegł drogi do centrum przed czarnym królem."


 

POZYCJA PO TRZYDZIESTYM DRUGIM RUCHU BIAŁYCH

 

32...Ke6 33.Kf3 Bd8 34.Bf2 a5 35.Nd1 Bc2 36.Ne3 Bb3 
37.Ke4 f5 38.Kd3 a4 39.Ng2 Bc4+
 

Steinitz: "Wartość tego ruchu będzie widoczna jeśli porównamy aktualną pozycję na szachownicy z pozycją na dalszym, finiszowym etapie gry, gdzie czarne wygrywają, wykorzystując słabość białych pionów na skrzydle hetmańskim. Intuicyjna ocena pozycji, zaprezentowana przez Weissa na przestrzeni fazy gry końcowej tej partii, jest sama w sobie wystarczającym dowodem by zaliczyć Austriaka do grona mistrzów szachowych"  

 


POZYCJA PO TRZYDZIESTYM DZIEWIĄTYM POSUNIĘCIU CZARNYCH
 
40.Kd2 Kd5 41.Bd4 g6 42.Ne3+ Ke4 43.Nxc4 bxc4 44.Ke2 g5 
45.Be3 gxf4 46.Bxf4 Bf6 47.Bd2 h4! 
 
Steinitz: "Sposób, w jaki Max Weiss radzi sobie z białymi pionami na skrzydle królewskim, stanowi jeden z dowodów, świadczących o jego głębokiej kalkulacji pozycji w tej grze. Białe nie mają niczego dobrego do zagrania, jeśli np. 48. Ge1 hxg3 49. hxg3 Ge5 z wygraną, jako że gdziekolwiek ruszy się biały król, czarny król wdziera się w pozycje białych po przeciwnej stronie"

POZYCJA PO CZTERDZIESTYM SIÓDMYM POSUNIĘCIU CZARNYCH
 
48.gxh4 Bxh4 49.Be3 Bf6 50.Bd2 f4 51.Be1 f3 52.Kf2 Bh4+ 53.Kf1 Bxe1 54.Kxe1 Kd3 
 
Steinitz: "Reszta mówi sama za siebie, jako że każdy ruch białych w dalszej fazie gry jest wymuszony. Wielce prawdopodobne, że Austriak miał w głowie tę pozycję i dążył do jej uzyskania już kilka - kilkanaście ruchów wcześniej, zanim doszło do wymiany gońców. Nie ulega wątpliwości, że Weiss musiał także dokładnie przekalkulować dalszy przebieg tej pionkówki aż do samego finiszu, który nastąpił szesnaście ruchów później"
 
 
POZYCJA PO PIĘĆDZIESIĄTYM CZWARTYM POSUNIĘCIU CZARNYCH
 
55.h4 Kxc3 56.h5 Kb3 57.h6 c3 58.h7 c2 59.Kd2 f2 60.h8=Q c1=Q+ 
61.Kxc1 f1=Q+ 62.Kd2 Qf2+ 63.Kd3 Qc2+ 64.Ke3 Qc3+ 65.Qxc3+ Kxc3 66.Ke4 Kb3 
67.Kd4 Kxa3 68.Kc3 Ka2 69.Kc2 a3 70.Kc1 Kb3 i białe zrezygnowały
 

 
 

Szachy egzotyczne: najdziwniejsza (?) partia szachowa

 


Sytuacja miała miejsce w 1893 roku podczas jednego z turniejów pobocznych (kategorii B), rozgrywanego równolegle z turniejem głównym Ósmego Kongresu Niemieckiego Związku Szachowego. 


W księdze turniejowej, sporządzonej po odbyciu się tego kongresu, opisana została niecodzienna sytuacja, jaka wydarzyła się w partii między zawodnikami o nazwiskach Lindemann oraz Echtermeyer. Niewiele więcej wiadomo o obu tych szachistach - w bazie szachowej portalu chessgames.com przy obu nazwiskach widnieje tylko jedna rozegrana partia.

 

Partia rozpoczęła się całkiem zwyczajnie:


1. e4 d5 2. exd5 Hxd5

 

Białe zamierzały zagrać w tej pozycji 3. Sc3 ale omyłkowo, grający białymi Lindemann, zamiast po skoczka sięgnął po gońca c1 i postawił go na polu c3. Oczywiście, z punktu widzenia przepisów szachowych ruch ten jest nielegalny. Ówczesne reguły gry królewskiej nakazywały aby w ramach rekompensaty za wykonanie nielegalnego posunięcia, strona która dopuściła się tego "występku" wykonała karne posunięcie królem (https://en.wikipedia.org/wiki/Touch-move_rule).Białym nie pozostało zatem nic innego jak zagrać 3. Ke2

 

Dodatkowej pikanterii całej tej "tragikomedii" nadaje fakt, że pojawiają się sprzeczne informacje dotyczące tego, co wydarzyło się potem. Najbardziej prawdopodobna wersja to mat w następnym posunięciu 3...He4#  Księga turniejowa podaje jednak, ze czarne "bezdusznie" postanowiły pobawić się jeszcze z białymi, których pozycja i tak już była bardzo daleka od ideału, i przeciągnęły rozgrywkę na dodatkowe kilka posunięć. Najbardziej abstrakcyjny scenariusz, przedstawiony we wrześniowym wydaniu czasopisma Deutsche Schachzeitung z 1893 roku, jest taki, że czarne przeoczyły mata!

 

Prawdziwego finału tej partii raczej już nie poznamy, ale niezależnie od tego można stwierdzić, że jest to jedna z najbardziej kuriozalnych gier w dziejach gry królewskiej. Dyskusja na temat tej partii na portalu chessgames, link niżej:


https://www.chessgames.com/perl/chessgame?gid=1242985

Łamigłówki szachowe (IV)

Kolejna z cyklu łamigłówek szachowych, jej twórcą jest znany problemista amerykański doby XIX i XX wieku William Anthony Shinkman (1847 - 1933). Obok swojego Samuela Loyda, Shinkman położył podwaliny pod rozwój kompozycji szachowej na świecie. Szacuje się, że w ciągu swojej 50-letniej (albo i dłuższej, zaczął tworzyć od około 1870 roku) kariery stworzył ponad 3500 prac i zadań szachowych wszelkiego typu. Wynik godny podziwu.

Spójrzmy na pozycję niżej:



Czarne są na posunięciu, pytanie brzmi: ile ruchów potrzebnych jest czarnym do tego, aby czarny król czarny król zbił białego skoczka?

Dodatkowo trzeba spełnić trzy warunki:

1. biały skoczek nie wykonuje żadnego ruchu (posunięcia wykonują tylko czarne)
2. czarne pionki również nie mogą ruszyć się
3. król nie może "wejść" pod szach (przykładowo w tej pozycji nie mógłby stanąć na polu g2, f3)

Biorąc pod uwagę powyższe warunki, pierwszym ruchem czarnych w tym ustawieniu będzie zatem 1. Gf1 - co dalej, to już pozostawiam czytelnikom do namysłu.

Szachy egzotyczne: o jeden błąd za daleko

Czy zdarzyło się wam wygrać z pozoru kompletnie przegraną partię dzięki "uprzejmości" przeciwnika, popełniającego rażący błąd? Myślę, że każdy może przywołać ze swojej pamięci co najmniej jeden przykład takiej partii, ale jeśli jeszcze nie mieliście okazji doświadczyć takiej sytuacji, to jeden taki przykład zamieszczam niżej.

Poniższa pozycja pochodzi z partii, granej na początku XX wieku w Wiedniu. Białymi grał Julius Perlis (1880 -1913), urodzony w Białymstoku austriacki mistrz szachowy przełomu XIX i XX wieku, czarnymi nieznany z imienia i nazwiska przeciwnik (najpewniej amator szachowy, bywalec wiedeńskich kawiarni szachowych)

Perlis, z racji swojej przewagi w prezentowanych umiejętnościach szachowych, dał swojemu przeciwnikowi na starcie hetmana for. W trakcie przebiegu rozgrywki nie udało mu się wyrównać szans i partia wydaje się być przegrana "dokumentnie" dla białych, ale, jak mawiał Ksawery Tartakower, partia szachów jest zwykle opowieścią o 1001 omyłkach, więc pojawia się cień nadziei. Białe upatrują swoich szans w położeniu czarnego hetmana, który jest nieco "uwięziony" w rogu szachownicy.


Posunięcie należy do czarnych i, chcąc uniknąć strat materialnych oraz spróbować uwolnić hetmana, zagrały 1...Sh3.

Białe odpowiedziały całkiem naturalnie 2. Gxh3 po czym nastąpiła równie "naturalna", automatyczna odpowiedź czarnych 2...Hxh3+?? W wyniku jednego ruchu sytuacja na szachownicy ulega zwrotowi o 180 stopni, gdyż po odpowiedzi białych 3. Kg1 okazuje się, że czarne przegrywają...

Challenge facebookowy - rozwiązanie

Nawiązując do mojego krótkiego wyzwania, przedstawionego na Facebooku, dla przypomnienia:

(...)ustawienie takiej pozycji na szachownicy, w której czarne są na posunięciu, posiadają hetmana i dwie lekkie figury, białe mają tylko dwa pionki i mimo to czarne przegrywają"

Zgodnie z zapowiedzią, niżej zamieszczam rozwiązanie.



Pozycja jest o tyle niezwykła, że w przypadku gdyby hetman stał na każdym innym polu niż g5 , czarne miałyby łatwą wygraną. 

Drugi paradoks tkwi w tym, że czarne przegrywają, bo mają za dużą przewagę materialną. Gdyby zdjąć z szachownicy gońca lub skoczka to czarne osiągają remis.

Przy okazji polecam zapoznać się z poniższym filmikiem - zaprezentowana wyżej pozycja pochodzi bowiem z jednego z bardzo znanych zadań szachowych o charakterze końcówki, autorstwa rosyjskiego problemisty Leopolda Mitrofanowa (1932-1992). Zadanie to, powstałe w 1967 roku, ze względu na swoje piękno często bywa nazywane "studium tysiąclecia" - zyskało ono uznanie m.in. Garriego Kasparowa oraz Michaiła Tala

Krótki spoiler (podkreśl myszką po dwukropku, jeśli chcesz przeczytać): Magiczny ruch białym hetmanem na pole g5 zapada szczególności w pamięci :)





Łamigłówki szachowe (III)



Dzisiaj chciałbym przedstawić pewną łamigłówkę, liczącą sobie już ponad 150 lat. Jej twórcą jest amerykański szachista przełomu XIX i XX wieku Samuel Loyd. Amerykanin był prawdziwym geniuszem, przez duże G, w zakresie tworzenia zagadek logicznych i zadań wszelkiego typu, w tym oczywiście szachowych. Niektóre z jego najsławniejszych prac robiły furorę w ówczesnej Ameryce - oferowane były całkiem spore sumy, liczone w dolarach, za podanie prawidłowych rozwiązań.

Gorąco zachęcam do zapoznania się z twórczością Amerykanina, z tego co się orientuję to nawet istnieje możliwość pobrania specjalnej aplikacji na Iphone'a. Link do oficjalnej strony wklejam poniżej:

 


Łamigłówka powstała w 1866 roku i bazuje na podstawowych pojęciach szachowych (mat, pat). 
W tej pozycji brakuje czarnego króla. Polecenie brzmi:

Ustaw czarnego króla na takim polu, żeby:

a. białe mogły zamatować czarnych w jednym posunięciu

b. gdyby czarne były na posunięciu, to byłyby zapatowane (na szachownicy powstałaby pozycja patowa)

c. gdyby czarne były na posunięciu, to byłyby zamatowane (na szachownicy powstałaby pozycja matowa)

d. niezależnie od ustawienia białych figur: króla, hetmana i gońca, białe nie mogłyby zamatować czarnego króla

Pozycja po ustawieniu czarnego króla musi być zgodna z zasadami gry, czyli np. czarne nie mogą ustawić króla na polu b3, d3 etc. Czarne nie mogą też stawiać króla w miejscu białej figury, np. poprzez zdjęcie hetmana z pola g4 - to byłby sprytny manewr, ale nie jest on dozwolony w tej łamigłówce. 
Rozwiązanie białą czcionką niżej (zaznacz myszką pole niżej)

a. Należy ustawić czarnego króla na polu a8, białe wtedy mogą zamatować 1. Hc8#

b. Należy ustawić czarnego króla na polu h1 - powstaje pozycja patowa

c. Należy ustawić czarnego króla na polu e3 - powstaje pozycja matowa

d. To jest najciekawszy podpunkt - czarnego króla trzeba ustawić na polu g7. Niezależnie jak byłby ustawiony na szachownicy biały król, biały hetman i biały goniec, białe nie będą w stanie zamatować czarnego króla, jeśli będzie stał na tym polu

Łamigłówki szachowe (II)


 Źródło: thetimes.co.uk

Sporo czasu minęło odkąd opublikowałem pierwszą zagadkę szachową, czas nieco nadrobić zaległości.

Poniższa łamigłówka stała się już bardzo znana, powiedziałbym nawet, że kultowa i została stworzona przez amerykańskiego matematyka Raymonda Smullyana i opublikowana w 1957 roku. Ten genialny Amerykanin, nomen omen na zdjęciach przypominający Gandalfa z Władcy Pierścieni (kto czytał lub oglądał film wie zapewne, że była to postać o dużym intelekcie), pasjonował się tworzeniem różnego rodzaju zagadek szachowych, najczęściej o charakterze tzw. analizy wstecznej.

Uściślając - czyli na podstawie jakiejś zaprezentowanej pozycji trzeba było wydedukować, co się działo we wcześniejszych ruchach na szachownicy - w jaki sposób doszło do powstania danej pozycji. Spójrzmy na diagram niżej:


Ktoś "zdjął" przed momentem białego króla z szachownicy i w efekcie powstała taka pozycja. 
Zadanie polega na:

1. Wskazaniu, na którym polu stał biały król przed "zdjęciem go" z szachownicy
2. Podaniu dwóch wcześniejszych ruchów (dwa ruchy białych, jeden ruch czarnych), które doprowadziły do powstania tej pozycji.

Rozwiązanie zamieszczam niżej białą czcionką (zaznacz myszką):

1. Biały król stał na polu c3
2. Pozycja początkowa; białe: Kb3, Ga4, c2, czarne: Kd1, Wb5, Gd4, b4
Sekwencja ruchów: 1. c4 bxc3 e.p + 2. Kxc3+

Spektakularne kombinacje szachowe: włoska robota


Krajobraz San Remo w wizji artystycznej z 1925 roku (źródło: oceansbridge.com)

Przeszło dziewięćdziesiąt lat temu, na przełomie stycznia i lutego 1930 roku, włoski kurort turystyczny San Remo gościł plejadę czołowych szachistów świata. W turnieju szachowym, rozgrywanym w tym mieście, wzięli udział m.in. ówczesny mistrz świata Aleksander Alechin, pretendent do tytułu mistrzowskiego Jefim Bogolubow oraz inni przedstawiciele czołówki światowej - Akiba Rubinstein, Aron Nimzowitsch, Rudolf Spielmann, Geza Maroczy.

Można powiedzieć, że sam turniej toczył się pod dyktando Alechina - mistrz świata znajdował się wtedy w życiowej formie i zdominował swoich rywali, nie przegrywając ani jednej partii i zdobywając 14 punktów z możliwych 16 punktów do zdobycia. Nad drugim w tabeli Nimzowitschem czempion globu zgromadził 3,5 punkta przewagi. Można mnie posądzić o brak obiektywizmu, ale moim zdaniem był to prawdziwy pokaz siły gry rosyjskiego szachisty.

Jak to zwykle bywa, do tego typu turniejów zapraszani są również przedstawiciele gospodarzy, nierzadko gracze mniej znani na arenie międzynarodowej. I tak jednym z dwóch reprezentantów Włoch w tych zawodach był Mario Monticelli, trzykrotny szachowy mistrz Italii z 1929, 1934 i 1939 roku, zwycięzca ex aequo turnieju w Budapeszcie w 1926 roku (dodam, że również naprawdę solidnie obsadzonego, choć nie tak mocno jak turniej w San Remo)

Zakładam, że nikt nie przewidywał (chyba że najwięksi optymiści), że Monticelli zdoła namieszać coś w zmaganiach turniejowych i sięgnąć po triumf. Raczej zgodnie z przewidywaniami, przedstawiciel gospodarzy uplasował się w dolnej części tabeli. Wynik 4 punktów uzyskanych z 16 możliwych do zdobycia dał mu czternaste miejsce (na szesnastu uczestników).

Każdy turniej ma swoje niespodzianki i jedna z nich stała się udziałem Monticellego. Jego partia z Jefimem Bogolubowem w piątej rundzie zmagań zapisała się w annałach historii włoskich szachów. Włoch nie tylko okazał się lepszy od wyżej notowanego przeciwnika, co już samo w sobie stanowiło pewne zaskoczenie. Sposób, w jaki Monticelli pokonał uczestnika meczu o mistrzostwo świata, pozwolił mu zdobyć nagrodę specjalną za najpiękniejszą partię turnieju. 

Sądzę, że kombinacja, jaką przeprowadził Monticelli w tej partii, jest warta pokazania i zapamiętania.

Poniżej wklejam przebieg partii z oryginalnym (niektóre przestarzałe już zwroty językowe przerobiłem) komentarzem arcymistrza Ernsta Grünfelda, opublikowanym w magazynie "Świat Szachowy" z lutego 1930 roku.


1. d4 Sf6 2. c4 e6 3. Sc3 Gb4 - obrona Nimzowitscha, obecnie bardzo modna

4. Sf3 - opinie teoretyków są rozbieżne, co do najlepszego sposobu zwalczania posunięcia 3...Gb4 Dawniej grywano 4. Hc2, w Karslbadzie faworyzowano 4. Hb3; Bogolubow zaś jest zdania, że najlepszym jest posunięcie, wykonane w partii

4...b6  - Jeżeli sądzić z partii Kostić - Maroczy (turniej w Teplitz-Schonau z 1922 roku) oraz Gilg - Tarrasch (Semmering 1924) 4...Se4 jest również dobre. W pierwszej partii białe grały 5. Hb3 w, drugiej 5.Hd3 w obu przypadkach czarne otrzymywały przewagę.

5. Gg5  - w swojej książce "Współczesne otwarcie 1.d4" Bogolubow poleca 5.e3 z dalszym 5...0-0. 6. Gd3 d5 7. 0-0 Gb7 8. cxd5 exd5. 9 a3 Ge7 10. b4 itd.

5...Gxc3+ - śladami Nimzowitscha, który twierdzi, że czarnym uda się później w ten lub inny sposób wyzyskać ujemne strony zdublowania pionów na linii c.

6. bxc3 Gb7 7. e3 d6 - czarne mają zamiar grać e6-e5. Oryginalny przebieg miała partia korespondencyjna dr Dyckhoff - Priwonitz, gdzie czarne zastosowały inny plan: 7...Hc8 (aby skoczek nie był związany) 8. Gxf6 gxf6 9. Sh4! Ke7 10. Gd3 Hg8 11. f4! h2 12. He2 Hg4 13. Hf2 Sc6? (należało grać Hg7) i 14. d5! czarne poddały się, gdyż po 14...Sa5 nastąpi 15. Sg6+ fxg6 16. h3 i hetman czarny stracony

8. Gd3 Sd7 9. 0-0 He7 - czarne wyprowadzają swoje figury, jednocześnie wzmacniając nacisk na punkt e5

10. Sd2 - można grać i 10. e4 ale posunięcie Bogolobuowa wydaje się nam więcej zgodne z charakterem pozycji

10...h6! - innowacja, dotychczas grywano e5 w połączeniu z krótką roszadą

11. Gh4? - należało bić skoczka z mniej więcej równą pozycją


Pozycja po jedenastym posunięciu białych


11...g5 12. Gg3 0-0-0 - jak zwykle w wypadkach, kiedy przeciwnicy roszują w różne strony partia przyjmuje bardzo ostry charakter

13. a4 a5 14. Wb1 Wdg8 15. f3 h5 16. e4 h4 17. Ge1 e5 18. h3 Sh5 19. c5 - słuszna taktyka, białe za cenę piona dążą do kontrataku

19...dxc5 20. d5 Sf4 21. Sc4 Wh6 22. Wf2 f5! 23. d6

 

Pozycja po dwudziestym trzecim posunięciu białych 

 

23...Wxd6! - czarne poświęcają jakość aby zlikwidować całą akcję zaczepną białych na skrzydle hetmańskim. Czarne liczą na to, że ich atak na drugim skrzydle okaże się przemożnym, mając jednocześnie asekurację w postaci dwóch pionów za jakość, na wypadek gdyby białe zdołały jednak obronić swoje skrzydło królewskie

24. Sxd6 Hxd6 25. Gc4 Wf8 26. exf5 Wxf5 27. Wd2 - białe nie mogą bić na d6 gdyż wytworzyłaby się niebezpieczna falanga czarnych pionów, której białe nie mogłyby powstrzymać.

27...He7 28. Hb3 Wf8 29. Gd3 


Pozycja po dwudziestym dziewiątym posunięciu białych 


29...e4! - czarne otwierają wszystkie linie do ataku

30. Gxe4 Gxe4 31. fxe4 Hxe4 32. Hc2 Hc6 33. c4 g4 34. Gxh4 - jeżeli hxg4 to nastąpi 34...h3 35. gxh3 Se5 z atakiem nie do odparcia  

34...gxh3 35. g3 Se5 36. Wb3 - na 36. gxf4 łatwo wygrywa 36...Sf3+ 37. Kf2 Sxh4 Po posunięciu w partii następuje zadaniowy mat w czterech posunięciach


Pozycja po trzydziestym szóstym posunięciu białych 

 

36...Se2+ 37 Wxe2 Wf1+! 38. Kxf1 Hh1+ 39. Kf2 Sg4 z matem

Przemyślenia Kashdana o kompozycji szachowej


Amerykański arcymistrz  Isaac Kashdan (źródło en.wikipedia.org)
 
Czy warto poświęcać swój czas na rozwiązywanie zadań o charakterze kompozycji szachowych? To pytanie co jakiś czas wraca do mnie i żeby przedstawić swój głos w tej dyskusji postanowiłem stworzyć tego posta.

Sama formuła rozwiązywania zadań wydaje się być powszechna i chętnie stosowana w treningu szachowym. Podejrzewam, że niektórzy (a może większość) szachiści, idący z duchem czasu i bardziej "skomputeryzowani", mają założone konto na chesstempo, chess.com bądź innej stronie, oferującej takie możliwości i na tych portalach internetowych szlifowali lub też w dalszym ciągu szlifują swoje umiejętności taktyczne. Tradycjonaliści z kolei będą woleli usiąść z podręcznikiem i szachownicą przy stole aby potrenować "na żywo".

Podobnie też podnoszenie swoich zdolności w grze końcowej, obok analiz partii, w pewnym stopniu będzie opierać się na rozwiązywaniu końcówek o charakterze pionkówek, wieżówek, lekkofigurowych etc. W tym celu szachista może przeznaczyć w swoim planie treningowym czas na "zagłębienie się" w zadania.

Nasuwa się refleksja - gdzie w takim razie plasuje się problemistyka? Czy jest tylko zbytecznym dodatkiem?

Główne zarzuty, które mogą być stawiane przez szachistów praktyków w odniesieniu do kompozycji szachowej, mogą brzmieć następująco (przynajmniej z takimi uwagami się spotykałem):

1. Pozycje w zadaniach z kategorii kompozycji szachowej są zwykle "surrealistyczne" - zachodzi bardzo małe prawdopodobieństwo, że w trakcie normalnej rozgrywki przydarzyłaby się podobna pozycja.

2. Pozycje w tego typu zadaniach są mało praktyczne - po co się męczyć i szukać koniecznie mata w dwóch, trzech posunięciach skoro przykładowo jedna ze stron ma wyraźną przewagę materiałową, którą można zrealizować na wiele innych sposobów?

3. Zadania tego typu są za trudne i zwykle zniechęcają swoim stopniem skomplikowania.

Spójrzmy na poniższy diagram:


W tej pozycji białe zaczynają i matują w swoim trzecim posunięciu. 

 

Przedstawiam tutaj jak może wyglądać sposób myślenia szachisty, negatywnie nastawionego do zadań o kompozycji szachowej:

Na pierwszy rzut oka widać, że takiej sytuacji ciężko byłoby doświadczyć w zwykłej partii, granej na poważnie (np. turniejowej) - czarny król stoi na środku szachownicy, co w połączeniu z brakiem większości pionków i wieloma figurami obecnymi na szachownicy czyni tę pozycję dość oryginalną. Trzeba byłoby mocno popuścić wodze fantazji aby rozegrać partię w taki sposób.

Kolejna rzecz - po co matować w trzech posunięciach, skoro przykładowo białe mogą zbić wieżę na c6 w swoim pierwszym posunięciu, a potem to już do wyboru, do koloru - trzeba byłoby się mocno postarać, żeby przegrać to białymi. (Dodam tylko, że ruch 1. Gxc6 + nie prowadzi do mata w trzecim posunięciu).

Wreszcie, skoro trzeba "bawić się" w poszukiwania jakiegoś ukrytego ruchu zamiast wygrywać w prostszy sposób, to gdzie tu sens i logika?

Co do powiedzenia w tym temacie mają znani szachiści? Odkryłem niedawno ciekawy artykuł, napisany i opublikowany w pierwszym wydaniu magazynu Chess Review w styczniu 1933 roku przez amerykańskiego szachistę Isaaca Kashdana.

Isaac Kashdan, arcymistrz od 1954 roku, zaliczał się do grona najsilniejszych szachistów świata przełomu lat 20-tych i 30-tych XX wieku. W Niemczech nazywali go der kleine Capablanca, czyli małym Capablancą - trzeba przyznać, że porównanie dość nobilitujące. Kto będzie chciał poczytać więcej na temat tego szachisty może znaleźć całkiem sporo informacji w internecie bądź w literaturze szachowej.

Link do artykułu (w języku angielskim) zamieszczam poniżej. W telegraficznym skrócie - amerykański szachista sam wspomina, że do grona jego pierwszych nauczycieli szachowych zaliczały się osoby, które zajmowały się na poważnie działalnością twórczą na polu kompozycji szachowej. Pisze wprost, że kiedy zaczął zajmować się szachami praktycznymi w większym zakresie, to odkrył, że jego wcześniejsze doświadczenia z kompozycją szachową wpłynęły na rozwinięcie jego umiejętności gry praktycznej.

Ciąg dalszy nastąpi...

Artykuł Isaaca Kashdana (kliknij tutaj)

Zadania szachowe: najciekawsze, najsłynniejsze, naj... (3)



Z poniżej prezentowanym zadaniem wiąże się pewna ciekawa historia. Jego autorem jest jeden z czołowych szachistów świata na przełomie lat 50-tych i 60-tych arcymistrz Pál Benkő.

Ten amerykański szachista o węgierskich korzeniach (później w tekście będę nazywał go Węgrem) zajmował się czynnie również artystyczną stroną gry królewskiej, czyli kompozycją szachową. W dawnych czasach nie należało to do rzadkości, jeśli szachista praktyk próbował swoich sił również w problemistyce, nawet mistrzowie świata "czerpali frajdę" z tworzenia i rozwiązywania zadań. Co warte podkreślenia, Benkő czynił to z bardzo dobrym rezultatem, gdyż za swoją działalność twórczą został mu nadany tytuł Międzynarodowego Mistrza w Kompozycji Szachowej.

Podobno Benkő stworzył to zadanie, jak sam stwierdził, jeszcze w wieku młodzieńczym jako piętnastolatek. Według opowieści Węgra, w trakcie Olimpiady Szachowej w Lugano w 1968 roku pokazał je samemu legendarnemu Bobby'emu Fischerowi. Bobby, jako osoba o wysokich ambicjach, od razu rzucił wyzwanie swojemu starszemu koledze po fachu, że znajdzie rozwiązanie tego zadania w przeciągu pół godziny. Ostatecznie, Fischer przegrał zakład.

Co więcej, gdy Benkő ostatecznie pokazał mu właściwy ruch, Fischer nie mógł uwierzyć, że jest tylko jedno rozwiązanie do tego zadania i od razu zaproponował drugi zakład, że do poranka następnego dnia będzie w stanie znaleźć uboczne rozwiązanie, które Węgier musiał przeoczyć. Ten zakład Fischer również musiał przegrać, gdyż zadanie posiada tylko jedno rozwiązanie.

Czy okażesz się lepszy niż były mistrz świata i będziesz w stanie uporać się z tym zadaniem szybciej?


Białe zaczynają i matują w trzech posunięciach
Pál Benkő, Chess Life 1968


Ambasadorowie szachowi: bóg krykieta


 Jednego z tych panów nie trzeba raczej przedstawiać kibicom szachowym. Kim jest ten w czerwonej koszuli?
Żródło: thehindu.com

Kibice z kraju nad Wisłą, przyzwyczajeni w ostatnich czasach do sukcesów siatkarzy, piłkarzy ręcznych oraz całkiem udanych występów piłkarzy „nożnych” (chociaż ostatnie mecze nieco stonowały nastroje) raczej podrapaliby się po głowie, gdybym zaczął pisać o… krykiecie. Ta gra zespołowa jest u nas traktowana w kategoriach bardzo niszowej i gdyby zapytać przeciętnego Kowalskiego z ulicy o co chodzi w tej grze, jakie jej są zasady i która drużyna jest aktualnie najlepsza na świecie to w większości przypadków odpowiedź zawierałaby się we wzruszeniu ramionami.

Tymczasem przemierzając kilka tysięcy kilometrów na wschód, na Półwyspie Indyjskim, krykiet ma swoje ogromne (nie będzie przesadą jeśli powiem, że ponad miliardowe) grono miłośników. Rodowód tej gry sięga Wielkiej Brytanii, ale podatny grunt do rozwoju trafił się właśnie w Azji - jest to narodowy sport, choć powiedziałbym nawet, że uwielbienie do tej gry sięga granic swoistej religii, w Indiach oraz krajach ościennych: Pakistanie, Sri Lance, Afganistanie, Bangladeszu. 

Można sobie zadać pytanie: Okej, ale co to ma wspólnego z szachami ? Zapewne niewiele osób ma świadomość, że jeden z legendarnych krykiecistów, postać bardzo zasłużona dla tej gry zespołowej, w czasach swojej młodości z zapałem grywał w szachy.


Sachin Tendulkar (widoczny na zdjęciu powyżej) – zawodnik ikona, uznawany za jednego najwybitniejszych w historii tej dyscypliny sportu. Lista jego rekordów i osiągnięć jest długa, ale nie jest celem tego posta aby podawać teraz całe CV sportowe tego zawodnika. Żeby wyrobić sobie skalę porównawczą, jest to „ktoś” taki jak Michael Jordan dla koszykówki lub Pele dla piłki nożnej

W jednym z wywiadów Tendulkar wspomniał o swojej krótkiej szachowej przeszłości. Nie miał aż takich wybitnych umiejętności szachowych, jakie prezentował w krykiecie, ale gra królewska sprawiała mu przyjemność:

„Często graliśmy w szachy w naszym rodzinnym domu. Szczególnie dużo razy mierzyłem się z moim bratem, ale bez większych pozytywnych rezultatów. Mimo to, lubiłem tę formę rozrywki.” 

Członkowie jego rodziny również byli "zapaleńcami" gry królewskiej:

„(…)Szachy w mojej rodzinie zostały spopularyzowane przez wujka, który był swego czasu członkiem Indyjskiej Federacji Szachowej. Podejmował się również pracy twórczej – współtworzył jedną z książek o tematyce szachowej.”

Jego syn był całkiem bliski wyboru szachowej kariery, choć ostatecznie poszedł w ślady ojca:

„Kilka lat temu mój syn (Arjun) również zaczął wykazywać zainteresowanie szachami. Traktował grę królewską na poważnie, z dużym zapałem, dlatego też zapisaliśmy go na lekcje szachowe. Dochodziło do tego, że jeśli ktokolwiek z zaproszonych gości przychodził do naszego domu,  to pierwsze co "musiał" zrobić to zagrać partię z Arjunem, dopiero potem syn puszczał mego gościa „wolno”. W pewnym momencie szachy były zdecydowanie na pierwszym miejscu w rankingu hobby mojego syna, ale, jak to z dziećmi bywa, zaangażowanie i zapał mogą zmieniać się u nich szybko(...)”
.
Tendulkar jest ambasadorem szachowym w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Aktywnie wspiera formy aktywności szachowej w swoim kraju. Był m.in. gościem honorowym podczas inauguracji 14 Olimpiady Szachowej dla Osób Niewidomych w 2012 rok, organizowanej w Indiach:




Były mistrz krykieta udziela również wsparcia grze królewskiej za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jest to o tyle istotne, że jako osoba bardzo znana i szanowana w swoim kraju każdy jego komentarz odbija się szerokim echem. Dość powiedzieć, że konto Tendulkara na Instagramie śledzi 17 milionów użytkowników, a na Twitterze liczba ta przekracza 30 milionów. Sądzę, że każdy miłośnik szachów życzyłby sobie reklamy szachowej, trafiającej do takiego grona odbiorców. W realiach polskich, można by to porównać do zamieszczenia tweeta o tematyce szachowej przez.Roberta Lewandowskiego.




Rudolf Charousek - geniusz nieznany (II)

Poprzedniego posta zakończyłem wstawieniem poniższego diagramu, przedstawiającego pozycję, jaka zaistniała w jednej z partii węgierskiego szachisty. Pytanie brzmiało, czy Charousek popełnił w tej sytuacji przeoczenie (lub, jak ktoś woli bardziej kosmopolityczne określenie, "blundera") ?

Prezentowana pozycja pochodzi z potyczki Węgra z niejakiem Englanderem, rozegranej w Koszycach w 1894 roku. Englander był najpewniej amatorem szachowym, grywającym w kawiarenkach szachowych tego słowackiego miasta.


Wszystko zostało wcześniej przekalkulowane przez Węgra, która zdecydował się na ofiarę hetmana 1. Hxe6!!, po czym gra potoczyła się jak poniżej: 1...Sxf1 2. Wxf1 fxe6 3. Gxe6+Wf7 i powstała pozycja jak niżej:


Dalej gra potoczyła się już dość forsownie: 4. Wxf7 He8 po czym następuje seria szachów 5. Wf6+ Kg7 6. Wf4+ Kh6 7. Wh4+ Kg5 8. Wg4+ Kh6 


Całość zostaje zwieńczona kolejnym poświęceniem figury: 9. Sxf5+! gxf5 a reszta jest już formalnością dla Charouska: 10. Gf4+ Kh5 11. Wg5+ Kh6 12. Wg8+ Kh5 13. g4+ fxg4 14. Gxg4+ Kh4 15. Gg5 z matem


Ciąg dalszy nastąpi....

Rudolf Charousek - geniusz nieznany



Historia sportu, świata nauki, kultury, rozrywki oraz innych dziedzin życia zna wiele przypadków osób nadzwyczaj uzdolnionych, którzy z jakiegoś powodu nie zdołali zaprezentować światu całego swojego potencjału, jaki w nich drzemał. Myśląc o sportowcach na pierwszy plan wybijają się kontuzje, z jakimi często borykają się czy to piłkarze, siatkarze bądź przedstawiciele innych dyscyplin sportowych. Nierzadko kontuzje potrafią zaważyć na losie całej dalszej kariery.

Przeglądając biografie wybitnych naukowców, pisarzy czy też muzyków można trafić na historie ludzi, którzy pochodzili z ubogich warstw społecznych, dorastali i żyli w biedzie, co prowadziło często do przedwczesnej śmierci.

Niekiedy jest to świadomy wybór podyktowany względami materialnymi - mimo talentu w jakiejś dziedzinie osoby rezygnują z rozwijania się na tej płaszczyźnie na rzecz pracy zarobkowej w innej, bardziej dochodowej branży.

__________________________________
Co ma wspólnego powyższa refleksja z szachami? Otóż w tym poście chciałbym przybliżyć historię szachisty, co do którego powyższy opis pasuje idealnie. Być może dla niektórych sympatyków gry królewskiej postać węgierskiego szachisty Rudolfa Charouska jest całkowicie anonimowa i być może co po niektórzy nigdy nie słyszeli tego nazwiska - prawdę mówiąc nie byłoby w tym nic dziwnego.

Zwykle w kontekście szachistów minionej epoki mówiąc "Węgry" przychodzi nam na myśl Geza Maroczy (1870-1951), czołowy zawodnik przełomu XIX i XX wieku. Kilkadziesiąt lat wcześniej sławę na arenach międzynarodowych, zdobył, urodzony w Budapeszcie, Johann Löwenthal (1810 - 1876), który był jednym z pierwszych "poważniejszych" rywali amerykańskiego geniusza gry królewskiej Paula Morphy'ego.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że pod koniec XIX wieku jeszcze większy rozgłos u naszych "bratanków" zdobywał właśnie Charousek.

Rudolf Charousek (1873-1900) był szachistą, o którym Michaił Czigorin mawiał nowy Morphy, w nawiązaniu do legendarnego mistrza z nowego Orleanu Paula Morphy'ego. Nie bez powodu - Węgier nawiązywał swoim stylem gry do romantycznej epoki szachów z połowy XIX wieku.
Ulubionymi pozycjami Węgra w arsenale gry debiutowej były gambity, ze szczególnym upodobaniem sięgał po gambit królewski oraz gambit Evansa. Preferował on agresywną grę na tyle mocno, że odrzucał "nudniejsze" w swoim mniemaniu, aczkolwiek solidne i powszechnie grane w dzisiejszych czasach debiuty - przykładowo obronę francuską węgierski szachista traktował jako tchórzliwe otwarcie.



 "Kawiarnia" szachowa w hotelu Schalkhaz w Koszycach - jedno z kilku miejsc, gdzie młody Rudolf Charousek szlifował swoje umiejętności gry królewskiej (źródło: sk.wikipedia.org)

Międzynarodowa kariera węgierskiego szachisty trwała ledwie cztery lata. Ten krótki okres czasu wystarczył mu jednak do zaprezentowania się w światku szachowym ze znakomitej strony. W swoim dorobku Charousek mógł poszczyć się zwycięstwem turniejowym w Berlinie w 1897 roku, a o jego umiejętnościach gry szachowej mogli przekonać się tacy szachiści z ówczesnej czołówki jak Emanuel Lasker, Harry Pillsbury, Joseph Blackburne czy wspomniani już Czigorin oraz Maroczy. Każdego z nich Węgier miał na przysłowiowym "rozkładzie".

Na zakończenie, poniżej wklejam jedną z wielu jego kombinacji:


Charousek, grający białymi, zagrał w ostatnim ruchu hetmanem na pole g4 z pola h5, na co jego przeciwnik zagrał, dość oczywiście i intuicyjnie, skoczkiem z pola d5 na e3, łapiąc w widełki hetmana i wieżę.

Na posunięciu są zatem białe. Czy Węgier popełnił proste przeoczenie i podstawił figurę? Jaką możliwość gry mają białe w powyższej prezentowanej pozycji? Spróbujcie sami odpowiedzieć sobie na to pytanie - rozwinięcie tej pozycji nastąpi w kolejnym poście.

Ciąg dalszy nastąpi...


Szachy egzotyczne: piony są duszą gry



Co można powiedzieć o pionach? Niby niepozorna bierka szachowa, której ciężko konkurować z ciężka artylerią szachową w postaci hetmana lub wieży. Szachy posiadają w sobie jednak duży pierwiastek nieprzewidywalności i przy sprzyjających okolicznościach taki piechur potrafi siać spustoszenie w szeregach przeciwnika, spychając mocniejsze figury na dalszy plan.

Już dawni mistrzowie gry królewskiej doceniali wartość, jaka tkwi w tym, jak mogłoby się z pozoru wydawać, szachowym "mięsie armatnim". Za przykład może służyć dobrze znany cytat francuskiego teoretyka i mistrza szachowego doby XVIII wieku, Francoisa Andre Philidora (1726-1795), który wstawiłem w tytule tego posta.

Możliwości tej bierki są praktycznie nieograniczone (przykładowo uniwersalność pionów jest chętnie wykorzystywana przez kompozytorów szachowych, ale to już temat na inne rozważania) a żeby udowodnić te słowa chciałbym zaprezentować w tym poście dość "kuriozalną" partię, która została rozegrana przeszło 150 lat temu w Paryżu. W tamtych czasach nierzadkim zwyczajem były partyjki, rozgrywane między zamożniejszymi amatorami, a ówczesnymi szachistami z topu.

W 1860 roku doszło do "egzotycznego" pojedynku między niejakim panem (tudzież panią) Chapelle, nieznanym (nieznaną) z imienia, a Paulem Journoudem (1821-1882). O pierwszym szachiście nie zachowały się żadne informacje (przynajmniej ja nie znalazłem) - w bazie danych można odszukać jeszcze jego partię z nie byle kim, bo z samym Adolfem Anderssenem. Można więc przyjąć hipotezę, że Chapelle był jednym z wielu, w tamtych czasach, bywalców kawiarenek szachowych.

Paul Jornoud zaliczał się z kolei do grona najsilniejszych szachistów we Francji w połowie XIX wieku. Miał sposobność grać mecze szachowe między innymi z Paulem Morphy'm, gdy ten organizował tournee po Europie (przegrał wszystkie partie z Amerykaninem), wspomnianym już Anderssenem oraz z Julesem de Riviere.

Wracając  do tematu posta, szybkie pytanie do czytelników - czy możecie sobie wyobrazić pozycję w której hetman, wieża, goniec oraz skoczek nie są w stanie zatrzymać jednego pionka rywala i w wyniku tego strona z zaawansowanym pionkiem wygrywa? Jeśli wasza wyobraźnia nie podsuwa wam żadnej koncepcji, jakby to mogło wyglądać w rzeczywistości, to na ratunek podrzucam screenshota: